Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Niedziela, 28 czerwca 2026
Imieniny: Florentyna, Leon, Ireneusz
zachmurzenie małe
25°C
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!

Justyna Gołąb - pożegnanie


Justyna Gołąb (1927 – 2023)

Fragmenty rozmowy Justyny i Władysława Gołąbów
z Izabelą Górnicką-Zdziech przeprowadzonej we wrześniu 2011 r.

Justyna Gołąb: Urodziłam się i wychowałam w Zaklikowie, aktualnie znajdującym się w województwie podkarpackim. Moja mama Michalina ze Słapczyńskich, i ojciec, Jan Serafin Dwornicki byli wierzący. Nasza rodzina bardzo się kochała. Pamiętam, że w domu dużo się śpiewało. A najpiękniej śpiewali rodzice. Miałam pięciu braci. Jako że byłam jedyną córką chłopcy zwykli mi dokuczać. Mieli na mnie wielki wpływ, skutkiem czego we wczesnym dzieciństwie wypowiadałam się o sobie w rodzaju męskim: „robiłem”, „biegłem”, „spałem”. 

Najstarszy brat, Stanisław Wojciech zginął w Katyniu. Był podporucznikiem rezerwy artylerii przeciwlotniczej. Wybierał się na studia, miał się żenić i rozpocząć budowę domu, gdyż tatuś kupił mu działkę w Warszawie. Niestety wybuchła wojna i w sierpniu 1939 r. otrzymał rozkaz, że ma się stawić w Brześciu nad Bugiem. W swojej jednostce przeciwlotniczej. Wyjechał z Zaklikowa i nigdy więcej go nie zobaczyliśmy. Przez kilkadziesiąt lat nie udało się ustalić, co się z nim stało, nawet przez Czerwony Krzyż. Były tylko domniemania, ale pewności żadnej. Nasza mama wylała za Staszkiem morze łez i umarła nieświadoma, gdzie zginęło jej dziecko. Szokującą prawdę o tragicznej śmierci brata odkryłam podczas międzynarodowej konferencji na Zamku Królewskim w Warszawie w 2000 r., w której brałam udział z mężem. Znalazłam nazwisko brata w księdze cmentarnej zatytułowanej „Katyń”, a zawierającej materiały, jakie Jelcyn przekazał Wałęsie. 

(…) Pamiętam taki wypadek z dzieciństwa, który spowodował, że do dziś mam problemy z widzeniem. Bracia bawili się w strzelanie do celu lotkami z drewna i papieru, przymocowanego gwoździem. Podeszłam pod tarczę, a wtedy jeden z nich trafił mnie lotką w oko. Po wypadku trafiłam do okulisty do Rozwadowa. Przez wiele lat nie wiedziałam, że mam kłopot z widzeniem. Dopiero dyrektor szkoły podstawowej podczas jednej z lekcji w ostatniej klasie, zauważył, że nagle przerwałam czytanie na głos. Tymczasem zaswędziało mnie oko, zamknęłam je, aby potrzeć powiekę, a drugim okiem nie mogłam czytać, bo na nie nic nie widziałam. Do dzisiaj posługuję się tylko jednym okiem.

Całą wojnę i okupację przeżyłam w Zaklikowie. W 1945 r. wyjechałam do szkoły do Lublina, ponieważ nie było jeszcze gimnazjum w Zaklikowie. Wynajęłam pokój z kuzynką i spałyśmy na podłodze. Kiedy zorganizowano gimnazjum w Zaklikowie, wróciłam do rodzinnej miejscowości, by tam uczyć się dalej. Po maturze pojechałam do Łodzi, aby studiować na WSP (Wyższej Szkole Pedagogicznej). Trzy lata później podpadłam władzom uczelni: codziennie chodziłam do kościoła, miałam brata księdza, a także brata wojskowego. Powiedziano mi, że mogę ukończyć studia, a potem uczyć, ale będę pozostawać pod partyjnym nadzorem, aby „mówić to, co trzeba”. Będąc pod presją, zdecydowałam się odejść i przenieść na KUL, gdzie skończyłam polonistykę. Po studiach podjęłam pracę w kwesturze.

Podczas studiów na WSP, w latach 40-stych, miałam kontakt z niewidomymi. Przyłączyłam się do kółka ojca Tomasza Roztworowskiego, który prowadził studencki wolontariat, polegający na czytaniu osobom niewidomym. Czytałam m.in. pianiście Edwinowi Kowalikowi. Tam spotkałam mojego przyszłego męża. Kilka razy przychodził podczas czytania, ale miał inne lektorki. Właśnie kończył studia. Kolejny raz spotkałam Władysława w Łodzi, gdzie, nic nie mówiąc nawet mamie, pojechałam na operację zaćmy pourazowej w 1954 r. Operacja udała się. W czasie pobytu w szpitalu zobaczyłam Władysława na korytarzu. Powiedziałam o tym sąsiadce z sali, a ona namówiła mnie, bym się mu przypomniała. Tak zrobiłam, a w odpowiedzi usłyszałam piękne wiersze... Zauroczył mnie poezją.

Wróciłam do Łodzi dopiero na wizytę kontrolną i kiedy jechałam tramwajem, zobaczyłam Władysława idącego ulicą. Wysiadłam na najbliższym przystanku i pobiegłam do niego.

Władysław Gołąb: Oświadczyłem się listownie, ale Justyna nie otrzymała listu, gdyż nie pojechała do domu. Pozostawało powtórzyć oświadczyny. Gdy zatrzymaliśmy się w parku akademickim, poprosiłem Justynę, by podała mi bukiet kwiatów, jaki przywiozła dla swojego profesora. Ukląkłem, podałem jej kwiaty, oświadczyłem się i zostałem przyjęty.

Justyna Gołąb: Oświadczyny były piękne. Potem Władek przyjechał do Zaklikowa, do moich rodziców, aby poprosić o moją rękę. Tatuś powiedział, że skoro podobamy się sobie wzajemnie, on nas pobłogosławi. Następnie odbyliśmy podróż do Sulejowa, do ojca Władka, gdyż jego matka zmarła w 1950 r. W jego rodzinnym domu poczułam się bardzo dobrze.

Władysław Gołąb: Pobraliśmy się 9 stycznia 1955 r. w Częstochowie, choć nam to... odradzano. Mówiono, że śluby wzięte na Jasnej Górze mają nieszczęśliwe zakończenia. Tymczasem nasz ślub odbył się właśnie na Jasnej Górze, przed cudownym obrazem. Brat żony, ks. Marian zamówił nam przyjęcie weselne w jednym z częstochowskich klasztorów.

Justyna Gołąb: Już mieszkając w Łodzi zaczęliśmy się zastanawiać nad kupnem domu. Chcieliśmy, aby dzieci miały świeże powietrze, przyrodę i przestrzeń wokół. Ostatecznie z okolic Warszawy wybraliśmy Podkowę Leśną. W 1958 r. kupiliśmy tam dom na dobrych warunkach. Spłacaliśmy pożyczkę zaciągniętą w banku przez poprzednią właścicielkę.

Szybko wstąpiłam do podkowiańskiego chóru parafialnego. Wtedy proboszczem był jeszcze ksiądz Franciszek Barański. Byłam solistką i od zawsze śpiewałam w chórach: najpierw w szkole, w Zaklikowie, w chórze kościelnym, potem w Łodzi, na WSP, a także na KUL-u. Jeździłam na występy chórów i miałam doświadczenie.

Zaczęłam śpiewać tuż po urodzeniu najmłodszego syna Michała i śpiewałam nawet wtedy gdy zamieszkaliśmy już w Laskach, aż do momentu, kiedy proboszczem został ksiądz Slipek i chór przeniósł się do sąsiednich Otrębus.

Czy wie Pani, że niektórzy parafianie wciąż wspominają Pani śpiew pieśni adwentowej „Niebiosa, rosę ślijcie nam z góry”?

Justyna Gołąb:  Naprawdę? Bardzo mi miło. Tym bardziej, że nie uczyłam się śpiewu od dziecka, tylko w Łodzi u profesora Orłowa, ale on chciał ze mnie zrobić artystkę koloraturową, a ja nie chciałam śpiewać na scenie, bo po co? Pragnęłam śpiewać dla siebie i dla innych. Spotkania z ludźmi były takie miłe. Kiedyś przed ślubem w Podkowie przyszli do mnie rodzice pary młodej z prośbą, abym zaśpiewała na ślubie. Potem z wdzięczności przynieśli wspaniały tort.

Władysław Gołąb:  W 1973 r. zostałem wiceprezesem, już po roku zacząłem zastępować prezesa, a pełnym prezesem mianowano mnie w 1975 r. Od tego czasu kieruję Towarzystwem Opieki nad Ociemniałymi w Laskach. Od lat 80-tych zaczynałem przebywać w Laskach więcej, aczkolwiek do 1985 r. formalnie mieszkaliśmy w Podkowie. Po 1985 r. pozostawaliśmy w Laskach od poniedziałku do piątku. W piątek żona jechała na próbę chóru. W niedzielę śpiewała na Mszy św. Kiedy nie było próby, zostawaliśmy w Laskach. W 1988 r. przestaliśmy na jakiś czas odwiedzać Podkowę, gdyż żona złamała nogę...polując na komary.

Justyna Gołąb: Kiedy dzieci były małe codziennie modliliśmy się razem. Przeczytaliśmy z nimi cały Stary i Nowy Testament, nawet dwa razy.

Nie przeżywałam wielu trudnych chwil, a w chwilach zwątpień modliłam się. Uważam, że mogę Panu Bogu tylko dziękować. Dostałam od niego tyle dobra...

Justyna i Władysław Gołąbowie przeżyli w małżeństwie 67 lat. Pan Władysław zmarł w styczniu 2022 r. Niecałe dwa lata później, w drugi dzień Bożego Narodzenia 2023 zmarła jego małżonka Justyna. We wrześniu 2011 r. w dowód uznania dla aktywnej postawy i zaangażowania na rzecz podkowiańskiej społeczności oraz osób niewidomych Państwo Gołąbowie zostali odznaczeni tytułem Honorowego Obywatela Miasta (informacje). 

Całość rozmowy broszura z 16 września 2011 r.

 

Fotografia ze zbiorów Michała Gołąba

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.